Piąta
wyprawa do miejscowości Hestnes na norweskiej wyspie Hitra
30 maja - 4 czerwca 2009.Hitra leży na zachodnim wybrzeżu
Norwegii jakieś 600 km na północny-zachód od Oslo i 120 km na zachód od Trondheim. Wędkarsko jest to jedno z najbardziej
interesujących miejsc dla "zwykłego" europejczyka. Jeszcze dalej
na północ, gdzie jest może jeszcze więcej ryb, jest już po
prostu za daleko (przynajmniej dla mnie!).
To już dziewiąta wyprawa wędkarska do Norwegii, a
jednocześnie piąta na Hitrę, do tej samej miejscowości Hestnes, do
tego samego domku, do tych samych gościnnych Norwegów Karen-Sofie i
Terje. Już z tego faktu można wyciągnąć całkiem "rybne"
wnioski! Wyprawa tegoroczna była jednak najmniej rybna z
dotychczasowych., mimo, że znamy tamtejsze wody, wysepki, prądy i
podwodne górki jak własną kieszeń. Ale o tym poniżej.
Bomstasjon - tablica z cenami za
przejazd tunelem na Hitrę lub z powrotem, samochód z kierowcą = 75
Norweskich Koron, za każdego dodatkowego dorosłego pasażera 25
Koron.

Tym razem jest nas jedenastu - trzy grupy, dwie z Niemiec i jedna
z Polski. Jak co roku całą noc samochodami 850 km na północ przez
Niemcy lub 1350 przez Polskę, Danię do Hirtshals, potem od 10:00 do 18:30 promem do Oslo,
na koniec kolejną noc 600 km przez Norwegię, o 5 rano w sobotę
jesteśmy na Hitrze.
A oto cała grupa: od lewej u
góry: Norbert, Bernd, Irek, Volkmar, Heniek i Artur
od lewej u dołu: Paul, Richard, Krzysiek, Martin i Jurek

Jak i w zeszłym roku zamiast iść spać kilku z nas idzie na
nabrzeże porzucać spinningiem. Niestety tym razem słabiutko. Jakiś
maleńki dorszyk na małą gumkę... Na razie pogoda jest wyśmienita,
słaby wiatr północno-wschodni, sucho, raczej chłodno.To się niestety
zmnieni w następnych dniach, o czym jeszcze w tej chwili nie wiemy.
Po południu wypływamy trzema łódkami z
fiordu. na zdjęciu Heniek z ładnym dorszem:

Jeszcze w niedzielę jest całkiem ładna pogoda, łowimy wprawdzie
niezbyt wiele, jednak jest całkiem OK!
Jurek z dorszem złowionym na lekki
spinning na płytkiej wodzie:

We fiordzie są nie tylko dorsze, lecz również ku naszemu
zdziwieniu rdzawce. Normalnie trzeba za rdzawcami płynąć dość daleko
poza fiord.
Norbert z rdzawcem, to była raczej
jedna z większych ryb tegorocznej wyprawy:

Mimo gorszej pogody w poniedziałek,
wypływamy dość daleko z fiordu, wiatr jest jeszcze niezbyt mocny. Na
zdjęciu Jurek mocuje się co najmniej 10 minut z bijącym sercem z
czymś olbrzymim, na koniec okazuje się, że to... zaczep. Jesteśmy
dobrze wychowani i śmiejemy się tylko troszeczkę...
Od wtorku pogoda załamuje się totalnie. Wieje wiatr ponad 10 m/s,
pada co chwilę deszcz i jesteśmy zmuszeni, z ciężkim sercem,
pozostać we fiordzie. Temperatura spada i pada deszcz, deszcz ze
śniegiem lub grad. Jakoś wyobrażaliśmy sobie tę wyprawę bardziej
słonecznie...
Łowimy w czasie deszczu, jest bardzo
zimno jak na początek czerwca:.
We fiordzie, pomiędzy wysoko wystającymi skałami i wzgórzami
Hitry, jest całkiem przyjemnie i prawie bezwietrznie. Zeby tylko ryby lepiej tutaj
brały... trudno, tym razem lepsze to niż narażać się na niebezpieczeństwa na
morzu.
Krzysiek, Heniek i Jurek w czasie
deszczu we fiordzie:

A oto portret dorsza, którego złowił
we fiordzie Krzysiek:

Norbert i Richard przy filetowaniu
złowionych ryb:

Po połowie i filetowaniu wspólny obiad
- często mieliśmy na stole pieczone ryby.

Drogą numer E3 (bardziej zalesioną niż E6 i około 50 km krótszą)
jedziemy z powrotem - 570km, z małymi przerwami na piknik od 7:00 do
17:30. Prom do Danii jest o 20-tej,
wypijamy po drinku i śpimy do rana na promie jak susły.
Prom dopłynął do Hirtshals w Danii o 8-mej rano następnego dnia, w
domu byliśmy o 17-tej (ci z Westfalii w Niemczech) i o 19-tej (ci ze Sląska w Polsce).
Ile zapłaciliśmy za wyprawę 2009? Tym razem wyszło raczej dość
tanio, ponieważ byliśmy w 11-tu w dwóch mieszkaniach, do dyspozycji
mieliśmy 3 łodzie. Razem wyszło jeśli się nie mylę około 400 Euro na
osobę. W tym jest zarówno prom, jak i benzyna do samochodu,
mieszkanie na Hitrze, łodzie i paliwo do silników, wyżywienie i.t.d.
Krajobraz jeziora położonego w głębi
Norwegii, zdjęcie zrobił Krzysiek Korkosz::

W roku 2010 chcemy naturalnie pojechać znowu.
Troll, maskotka i symbol narodowy
norweski, Krzysiek Korkosz go "pstryknął":

Do zobaczenia w Norwegii
Artur
|