Przy wątłuszu pijaj wino, kanon w medycynie.
Żywe w wodzie pływać chce, a nieżywe w winie.
(Przysłowie kaszubskie)
Pomuchle i aviomarin
Wątłusz- to staropolska odmiana dorsza.
Odmianę bałtycką kaszubi morscy zwykli nazywać "pomuchel".
***
-Jest to nasza pierwsza wyprawa na pomuchle. Już niedługo
zorganizujemy kolejną wyprawę na bałtyckie dorsze. Administrator rybactwa morskiego, w
przeciwieństwie do niektórych dzierżawców jezior, nie każe sobie płacić krocie za
zezwolenie na wędkowanie i dlatego wybraliśmy się na Bałtyk- oznajmił Rafał,
inicjator wyprawy studenckiej na dorsze. W przeddzień wyjazdu nad morze wsłuchiwano się
w treść komunikatów radiowych.
"Podajemy rybacką prognozę pogody na
najbliższe 12 godzin. Wiatr zachodni 6 do 8. W części południowej Bałtyku 8 do 10.
Orientacyjna prognoza na następne 12 godzin: wiatr południowo-zachodni 4 do 6...?
-A jeżeli nas jutro nie wypuszczą w morze, to złożymy protest Neptunowi a wybierzemy
się na fląderki- impulsywnie dodawał otuchy Mirek, student III roku prawa.I wykrakał !
A na flądry nie poszli. Przeszli z Neptunem na Ty. Wyjście w morze pierwszego dnia z
portu w Łebie nie doszło do skutku. Neptun pokłócił się z Prezerpiną; morze w
stanie przedsztormowym.
Nie pomogły umizgi Iwony, jedynej wędkarski, czarnookiej studentki prawa UW, do bosmana
Kapitanatu Portu w Łebie.
-Przy tym stanie morza nie wypłynęli nawet rybacy a cóż dopiero wy, ludzie z lądu!
Nie ma mowy i basta !-brzmiała odpowiedź.
Następnego dnia o godzinie 5,30 "ludzie z lądu" okrętują się . Po krótkiej
odprawie przy strażnicy WOP, statek z 25 dorszowcami na pokładzie, rusza w morze! Jakaż
radość opanowała szczurów lądowych! Po godzinie płynięcia, kapitan ogłasza :
- Witam państwa. Jesteśmy na łowisku, na Dużych Kamieniach. Pani Iwono, Panowie,
rozpoczynamy łowienie dorszy. Echosonda wskazuje głębokość 22,5 metra i moc dorsza.
Życzę dużo emocji i pomuchli.
Pierwszego dorsza łowi Gienio , lekarz, którego specjalnością nie są zaburzenia
żołądkowe, to jednak zawsze lekarz. To Gienio, przed wejściem na pokład radził
przyjąć po jednej tabletce aviomarinu, leku przeciw chorobie morskiej. Najwięcej
wędkarzy zgromadziło się na rufie statku. Łowiono wędziskami o bardzo twardej akcji
używając pilkerów domowej konstrukcji o kształcie rurkowym. Powierzchnia pilkerów
chromowana lub niklowana. Sporadycznie firmowe, bajery-rowery z doczepianymi kokardkami,
malowane na bardzo kontrastowy kolor czerwony lub papużkowaty. Pilker ma za zadanie
imitowanie śledzia lub szprota. Waga piklera uzbrojonego w kotwicę 4/0, od 100 do 150
gram, w zależności od stanu morza i głębokości przymocowanego do żyłki o przekroju
0, 40 do 0,50 mm. Obowiązkowo należy stosowaać krętlik. Przy braku dryfu, gdy statek
porusza się siłą inercji, najskuteczniejszymi okazują się pilkery 100 gramowe. Pogoda
po wczorajszej wiatrówie , jak na zamówienie, idealna; słonecznie, stan morza 1 -2
stopnie. Dorsze łowiliśmy w dryfie, gdyż statek lekko był kołysany falami.
Nawet lekkie kołysanie
statku może wywołać chorobę morską o czym przekonali się "ludzie z lądu"
w czasie swego pierwszego rejsu. Na rufie dwóch wędkarzy, którym nie pomógł
aviomarin, zaaplikowany przez Gienia, zamiast łowić dorsze, oddaje pokłon Neptunowi.
Wczoraj ?przedawkowali? na spotkaniu z królem morza i dzisiaj dokarmiają mewy.
-Kije w górę, zmieniamy łowisko- rozlega się w głośniku głos kapitana.
-Nie, chyba mam na haku łódź podwodną, bo nie idzie oderwać jej od dna-grzmi Mundek
donośnym głosem z lewej burty. Hol zahaczonego dorsza trwał ponad 8 minut. Następuje
zmiana miejsca.
-Jesteśmy na Małych Kamieniach. Głębokość 22 metry, pilkery na dno. Z burty
nawietrznej opuszczamy pilkery pionowo, zaś z zawietrznej daleki wyrzut- pada komenda z
głośnika. Trafiamy na ławicę dużego dorsza. Na obu burtach są przymurowania ryby do
dna. Wędziska wyginają się, lekki wiatr gra na naprężonych do granic wytrzymałości
żyłkach. Niektórym dorszowcom obroty korbką kołowrotka sprawiają kłopot, gdyż
parcie dorsza w dno jest zbyt zdecydowane. Nie obeznani z techniką wędkowania morskiego
mają kłopoty z oderwaniem dorsza od dna. Wypraktykowanym i najskuteczniejszym sposobem
walki z pomuchlem jest pompowanie.
-Grzesiu, pompuj ale z czuciem bo kija połamiesz !-podpowiadam życzliwie obserwując
sąsiada z lewej. I wykrakałem. Po chwili słychać trzask czteroczęściowego Kormorana,
którym Grzesio usiłował wyrwać dorsza metodą siłową.
-Proszę państwa, już minęło sześć godzin łowienia. Dziękuję za pobyt na statku i
do zobaczenia na następnym rejsie dorszowym- - rozlega się głos kapitana.
-Chwileczkę! Przedłużamy. Dopłacamy jeszcze za godzinę- oznajmia organizator wyprawy
dorszowej.
-Hura! Hura, Rafał!
-Nie, nie przedłużać . Ja już nie mam czym
haftować, nawet żółci zabrakło- rozlega się z rufy na nawietrznej. W tym miejscu
warto nadmienić, że oddawanie czci Neptunowi przy pogodzie wietrznej należy zawsze
dokonywać na burcie zawietrznej a nie nawietrznej. Najczęściej, a wynika z moich
wieloletnich pobytów na ?dorszowaniu?, przyczyną ?choroby morskiej? jest nadmiar
wzniesionych toastów poprzedniego dnia z banalnym zwrotem " na zdrowie"..
Łącznie, w czasie 6 godzinnej wyprawy złowiono 125 dorodnych dorszy. Przeciętna waga
dorsza wynosiła 4,5 kg . Dwóch wędkarzy, w tym jeden który cały czas przechodził
chorobę morską, nie złowiło żadnego wątłusza.
Antoni Remiesz (e-mail:
wedki-ryby@sitech.pl.)