Wędkarstwo

Norwegia - Hitra 2003

   
EuropaDruga wyprawa do miejscowości Hestnes na norweskiej wyspie Hitra
31 maja - 7 czerwca 2003.

Hitra leży na zachodnim wybrzeżu Norwegii jakieś 600 km na północny-zachód od Oslo i 120 km na zachód od Trondheim. Wędkarsko jest to jedno z najbardziej interesujących miejsc dla "zwykłego" europejczyka. Jeszcze dalej na północ, gdzie jest może jeszcze więcej ryb, jest już po prostu za daleko (przynajmniej dla mnie!).

Tym razem byliśmy w szóstkę we dwa samochody: ja, Norbert Tomala i Richard Sklorz w jednym aucie, Paul Norek z szefami z firmy w której pracuje - z Gerdem i Volkmarem w drugim aucie. Mieliśmy na miejscu do dyspozycji dwa mieszkania i dwie 19 stopowe łódki z 15 konnymi silnikami. Dodatkowo mieliśmy ze sobą echosondę, GPS i sea-anchor (podwodny spadochronik do spowalniania dryfu łódki).

Grupa

Jak i przed rokiem (Hitra 2002) i tym razem pojechaliśmy do tego samego domku w Hestnes do miłych i gościnnych Norwegów Karen-Sofie Mjelva i Terje Hestnes (od tego nazwiska rodowego pochodzi zresztą nazwa przysiółka). Podróż: najpierw samochodem (z Dortmundu w Niemczech startowaliśmy) 850 km przez północne Niemcy i całą Danię, co nam zabrało całą noc. Następnie z Hirtshals w Danii do Oslo promem - od 10:30 do 18:00. W końcu znowu samochodem całą noc 630 km z Oslo na Hitrę, gdzie znaleźliśmy się o 3:00. Po podróży marzył nam się samolot startujący w Dortmundzie i lądujący 3 godziny później na Hitrze (gdyby taki był, pewnie Hitra stałaby się Majorką norweską z setką tysięcy turystów, będziemy się więc lepiej nadal męczyć).

Na miejscu domek czeka z kluczem tkwiącym w drzwiach (chyba mało złodziei!) Kładziemy się na najwyżej 3 godziny, mianowicie łódki czekają przySzopka na sprzet nabrzeżu. Zanosimy cały nasz sprzęt wędkarski do odległego o 50 kroków domku sprzętowego (na zdjęciu obok), przy którym stoją łódki i stoły do filetowania ryb. Nic się nie zmieniło tutaj od zeszłego roku. Z biciem serca wyruszamy na pierwszą wyprawę - będą ryby brać jak rok temu?

Nastawiamy GPS na punkt nr 14 - najdalszy "hot-spot" na naszej mapie głębinowej. Pogoda jest wprawdzie nie najlepsza, wieje płd.-zach. wiatr 6-7 m/s, huśta troszkę - łykam więc profilaktycznie tabletkę na chorobę lokomocyjną. Po 65 minutach (15 konny "ślimak") jesteśmy nad naszą zeszłoroczną "super górką podwodną", głębokość 40 metrów, schodząc na odległości 300 metrów do 100 metrów. Na ekranie echosondy pojawiają się pierwsze ławice ryb. Jak i rok wcześniej, łowimy czarniaki. Tym razem jednak jest ich mniej, za to większe, około 35-40 cm. Bierzemy kilka ryb na patelnię i próbujemy większymi pilkerami, zakładając dodatkowo na paternoster "makki" 10/0 i 12/0. W ten sposób małe czarniaki zapinają się znacznie rzadziej.lodka

Richard jest wprawdzie wędkarzem z krwi i kości, jednak pierwszy raz w Norwegii, jest więc wśród nas "żółtodziobem". Ma ze sobą własnej roboty pilkery, na które ja i Norbert patrzymy jako starzy wyjadacze z dużym powątpiewaniem. Na "coś takiego" raczej nie masz chłopie w Norwegii szans, nie darmo norweskie "Soviki" mają taką renomę (i cenę!).

rybaPo pierwszym ładnym dorszu w wykonaniu Richarda oceniamy to zdarzenie jako "szczęście nowicjusza" nie wymagające zbędnych komentarzy. Drugi dorsz, również powyżej 2,5 kg, wywołuje w nas potrzebę wytłumaczenia tego "wyjątkowego szczęścia". Kiedy jednak Richard wyciąga na swój 200 g pilker 2 ładne rdzawce (zdjęcie obok), wtedy rodzi się w nas powoli uznanie. Przez cały tydzień pilkery Richarda okazują się najłowniejsze. Jedynie na wodzie do 15 metrów głębokości lepszy jest maleńki 40 gramowy zardzewiały pilker z zeszłego roku, na którego Norbert łowi w następnych dniach dorsze do 5 kg. Oryginalne norweskie pilkery nie znajdują w rybach zbytniego zainteresowania. W przyszłym roku może być jednak inaczej (w przeciwnym wypadku Richard pozostanie naszym głównym producentem pilkerów). 2 ryby

Pogoda jest w ciągu całego tygodnia całkiem ładna, może z małym wyjątkiem w czwartek, kiedy to wypływamy około południa przy wietrze 2 m/s i słoneczku jak z Majorki. Moja wspaniała żona śle mi wprawdzie codziennie SMSy pogodowe i tym razrem pisze coś wczesnym rankiem o silnym wietrze płd.-zach. po południu. Oczywiście jak prawdziwy wędkarze wierzymy wyłącznie w propozycje słoneczne i bezwietrzne no i... płyniemy jak zwykle całkiem za daleko. Kiedy jesteśmy poza najdalszą wysepką Torsoy, wiatr zmienia się nagle i przybiera na sile. Na domiar złego ryby zaczynają brać jak zwariowane. No więc jeszcze pięć minut, potem następne dziesięć, i jeszcze jednego dorsza... na koniec musimy wracać przez otwartą przestrzeń przy silnym bocznym wietrze i rzęsistym deszczu...

 

mogło się gorzej skończyć! Z lewej ja z "dubletem" - zabnica czarniakiem i dorszem, obie ryby złapane przy nagłej zmianie pogody. W ciągu 30 minut łowię na makki 10/0 trzy dublety i żabnicę 6 kg (z prawej na zdjęciu). Potem uciekamy aż się kurzy za nami do spokojnego fiordu. Zabnica jest bardzo ciekawą rybą: po złapaniu pilkera przymurowuje i zachowuje się jak worek z piaskiem. Przez pierwsze 5 minut jestem przekonany, że mam zachaczony jakiś kamień lub olbrzymią muszlę, chcę nawet zerwać zestaw, gdyż hol z głębokości 70 metrów trwa wieczność... szczęściem starcza mi cierpliwości. Z prawej Richard ze złapaną żabnicą.

 

dorsz

 

Cały tydzień łowimy sporo ryb, z lewej Norbert z dorszem 5 kg, złapanym na maleńkiego podrdzewiałego pilkerka na głębokości 10 metrów przy wyspie Torsoy. Są i ładne brosmy (patrz Hitra 2002), witlinki i plamiaki. Niestety nie łowimy w tym roku żadnej malwy.

 

 

Z prawej typowy obraz na echosondzie na głębokości 54 metrów. echosonda Widoczne pod powierzchnią wody turbulencje, nad gruntem ławice ryb, prawdopodobnie małe czarniaki, wśród których zawsze pływają większe drapieżniki czyhające na słabszą rybę. Wpuszczając pilkera w to stado ryb można z biciem serca oczekiwać jekiejś ryby-niespodzianki - jednym razem będzie to ładny dorsz, innym rdzawiec lub duży czarniak... lub po prostu nic!

filetowanie ryb

 

 

Z lewej - właśnie czeka nas sporo roboty przy filetowaniu

 

 

 

Pod spodem Norbert i Richard w trakcie filetowania ryb: przy bólach krzyża pomaga zwykle puszka piwa!

filetowanie ryb

Dalej sea-anchor - rodzaj podwodnego spadochroniku, który ma za zadanie spowalniać dryf łódki, pchanej zwykle dość szybko przez wiatr. W ten sposób stosunkowo łatwiej małymi pilkerami obłowić głębszą wodę. sea anchor

Pod spodem skrzynka ze złapanymi dorszami 2-3 kg każdy. Dorsz jest chyba najbardziej "konsumpcyjną" rybą, nawet Norwedzy cenią sobie jego białe i bardzo chude (0,3% tłuszczu) mięso.

skrzynka

Domek na Hitrze zarezerwowaliśmy już na rok 2004 na pierwszy tydzień czerwca. Richard jest już nieuleczalnie chory na bakcyla "Norge" i jedzie natualnie z nami, Paul, Norbert i ja należymy już od lat do "inwentarza" norweskiego. Z roku na rok zwiększa się grupa chętnych do wspólnego wyjazdu.

Niestety musimy czekać znowu cały rok!

Artur