kainiti.gif (429 Byte)

Wędkarstwo

Przepływanka w Dunajcu


1. Ogólna charakterystyka Dunajca

dunajec.gif (7108 Byte)Dunajec należy do najbardziej malowniczych polskich rzek. Dla przyjezdnych z głębi kraju już same krajobrazy wynagradzają trudy podróży. Wędkarsko Dunajec jest rzeką bardzo interesującą, a dla znawców rzeką bardzo rybną. Kiedyś wpływały tu łososie na tarło. Cóż, ileż musi mieć dziś szczęścia taka ryba-wędrownik, aby przez tyle przepławek trafić tu znowu? Ponoć następne lata przyniosą zmianę na lepsze.

W Nowym Targu łączą się Czarny i Biały Dunajec i rozpoczyna się 130 km wody, która przyprawia przepływankowca o szybsze bicie serca, wody szybkiej, czystej, najczęściej o dnie kamienistym lub żwirowym. Pomiędzy Nowym Targiem i nowym zbiornikiem zaporowym w Czorsztynie rzeka ta to królewstwo pstrąga i lipienia. Dla muszkarza to z pewnością jeden z najbardziej znanych odcinków rzek górskich w kraju. Przed powodzią można było przy niskich stanach wód złapać w ciągu jednego dnia na suchą muchę nawet kilkaset niewymiarowych pstrągów. Te wymiarowe dawały się niestety o wiele rzadziej przechytrzyć.
Zalew w Czorsztynie to zupełnie odrębny temat i powinien być przeznaczony dla poławiaczy szczupaków i dorodnych okoni, szczególnie zimą. Na muchowych mistrzostwach Swiata w 1998 roku znajdował się tutaj trudny odcinek, z łodzi łowiono spore jednak trocie.

Poniżej zapory zaczyna się dobra woda przepływankowa. Spinningiści mają tu swoje tajemne dołki głowacicowe. Łowić wolno tutaj tylko około 4 km wzdłuż granicy ze Słowacją, dalej rozpościera się Pieniński Park Narodowy. Spływ Dunajcem przez Park jest niezłym przeżyciem również dla wędkarzy. Otóż ze spływającyjch tratw turyści podkarmiają chlebem przyzwyczajone do tego duże ryby, które podpływają do samych tratw bez obawy o schowane w przynęcie haki. Można w ten sposób zobaczyć nie tylko piękne pstrągi i klenie, ale także zachłysnąć się urokiem Parku Pienińskiego, który został tu niegdyś przecięty prehistorycznym Dunajcem. Tam, gdzie Park się kończy, w Szczawnicy, zaczyna się znowu woda wędkarska. Brzany, pstrągi, świnki, lipienie. A dla mniej wprawnych są jelce i ukleje (za to duże!). Następne 50-60 km rzeki dzielą między siebie muszkarze (na bystrzynach) i przepływankowcy. Kilka kilometrów poniżej Nowego Sącza rozpoczyna się cofka Jeziora Rożnowskiego. Rzeka jest tutaj interesująca przede wszystkim dla wolniejszej przepływanki, koryto staje się coraz głębsze, dno pokryte naniesionymi przez lata osadami. Coraz więcej tu leszcza i płoci, świnka zdarza się tylko sporadycznie. Po obu stronach rzeki można tu latem spotkać sporo wędkarzy, spędzających tu weekendy pod namiotem. Ulubioną metodą jest tutaj ciężka gruntówka i dzwoneczek. Jeziora zaporowe Rożnów i Czchów to zbiorniki bardzo czystej i częściowo rybnej wody. Leszcz, płoć, sandacz, karp, poza tym każda ryba jeziorowa.
200 metrów poniżej korony zapory w Czchowie zaczyna się znowu rzeka przepływankowa. Na pierwszych 500 metrach rzeka jest spokojna i raczej wolna, dopiero dalej przyspiesza i zmieniając ciągle swój bieg pomiędzy bystrzynami i głębokimi płaniami lub dołami, meandruje po całej dolinie. Dno żwirowato-kamieniste i górski charakter nie zmieniają się na tym 60 kilometrowym odcinku aż do ujścia do Wisły.

A oto wybrane przykłady miejsc przepływankowych w Dunajcu:


2. Odcinek 4-kilometrowy poniżej korony nowej zapory w Sromowcach Wyżnych

Ten odcinek jest wyjątkowo kapryśny, ale też bardzo rybny. Dobrych miejsc na długi kij jestdunajec3.jpg (16894 Byte) kilka. Jadąc drogą ze Sromowiec Wyżnych w kierunku Sromowiec Niżnych widać kilka dobrych stanowisk już z okna samochodu. Nie wszędzie wolno się jednak autem zatrzymać z powodu bardzo wąskiej drogi, czasami kilkaset metrów trzeba ze sprzętem podejść. Jeśli ktoś lubi przepływankę bardzo ciężką (15-20 g) na bardzo szybkim prądzie, polecam prawy zakręt rzeki, przy którym droga podchodzi murem oporowym pod samą wodę. Mur oporowy ma około 2-3 m wysokości i najlepiej zejść nad wodę tam, gdzie on się dopiero zaczyna, szkoda skręcać kark już przed połowem. Rzeka zawęża tutaj swój bieg i najgłębsze koryto znajduje się 5-6 m od brzegu. 

Najgłębsze miejsca znajdują się około 100 m poniżej miejsca, gdzie zaczyna się mur oporowy i mierzą około 2,5-3m. Przy bardzo silnym prądzie trzeba się nieźle namachać. Spławik 12-15 gram nie jest tutaj wcale za ciężki i to na niskiej wodzie. Przypon 40-60 cm o średnicy 0.10 mm z haczykiem 12-16 jest dobrym kompromisem. Zanęcenie takiego miejsca jest nieco problematyczne. Trzeba mieć wystarczającą ilość żwiru już ze sobą i dość dobrze skleić kule, które muszą jednak "pracować". Ja daję tutaj żwiru nawet do 1/4 objętości zanęty. Dobrze jest położyć "na dzień dobry" 6-10 kul wielkości dużych grejpfrutów. Jako, że ryby tutaj przyzwyczajone są do płatków owsianych, dodaję ich kilka garści, najlepiej sparzonych. Sypanie pęczakiem mija się tutaj z sensem, choć na haczyku można różnokolorowy pęczak na zmianę z płatkami wieszać. Na dnie leżą duże głazy i zanim nauczy się człek poprawnego prowadzenia przynęty, dobrych kilka przyponów trzeba zostawić. A ryby? Tu siedzi duża brzana i świnka, także kleń. W tej głębokiej bystrzynie nie dziwi fakt braku większej ilości uklei i jelcy, które gdzie indziej mogą się dać nieźle we znaki nastawionemu na grubą rybę wędkarzowi.

W tym miejscu występuje jeszcze jeden problem, trochę śmieszny. Otóż przy dobrej pogodzie (mniej więcej w godzinach 10-16) spływają tą  rynną, w odległości 6-8 m (czyli pod kijem!), tratwy z turystami. Na każdym takim wehikule znajduje się po co najmniej 10-12 podróżnych, żądnych pocieszyć rozmową samotnych wędkarzy. Ci ludzie zadają sobie czasami dużo trudu, aby w tej jednej minucie, kiedy przepływają obok, mogli wylać cały swój sentyment do siedzących na brzegu moczykijów. Na to rybne miejsce trzeba się więc także mentalnie przygotować. Na niektóre mądre pytania mam już gotowe odpowiedzi, np. do standardów należy:

- Ty tam, a masz mydło i ręcznik?- A tak, i siano też mam - odpowiadam na tyle głośno, by mnie wszyscy na tratwie słyszeli, któryś da się przecie skusić na cisnące się na usta pytanie: - he? siano? - tego jeszcze bałwan nie słyszał
- to dla tego osła, który zadaje takie inteligentne pytania - odpowiadam i pozwalam spokojnie odpłynąć roześmianej tratwie

Łatwiejsze miejsca przepływankowe znajdują się 100-200 m poniżej opisanego wyżej stanowiska. Główny nurt odchodzi tu od brzegu na przyzwoitą odległość (tratwy!), głębokość stabilizuje się na około 1,5-2 m, prąd wody jest nieco mniejszy, wystarczy tutaj 3-5 gramowy spławik. Głazy na dnie są tutaj także przeszkodą, ale ryb dzięki temu nie brakuje.

W czasie trochę podniesionej wody można nieźle połowić przed pierwszymi zabudowaniami Sromowiec Niżnych. Znajduje się tutaj stare koryto Dunajca, którym w zależności od wysokości rzeki, idzie sobie czasami ładna woda. Wtedy wchodzi tutaj z bystrzyn świnka, ładny leszcz, kleń, czasami zawieruszy się tutaj brzana. Prąd wody tutaj nadaje się wspaniale dla początkujących w rzemiośle przepływanki, przy tylko lekko podniesionym Dunajcu wystarczy 1-2 g spławik. Dno jest usłane mniejszymi kamieniami, zaczepy jest łatwo omijać. Zanęta może być wtedy tylko słabo obciążona. Ostatnio, będąc tam z moimi przyjaciółmi, zanęcaliśmy praktycznie po każdym przepuszczeniu, wyciągnęliśmy z tego miejsca pięć dużych świnek, kilka ładnych leszczy, sporo płoci, dwie duże ryby poszły po kilkusekundowej, nierównej walce.

Jeszcze jeden odcinek, ponoć bardzo dobry do długiego kija, znajduje się w samych Sromowcach Niżnych. Nie byłem tam, więc lepiej zamilczę (ale na pewno będę!!!).

Uwaga końcowa do tego odcinka: w związku ze znajdującą się w pobliżu zaporą (Zalew Czorsztyński 2 km powyżej) należy zwracać uwagę na występujące tutaj duże wahania poziomu wody. Lepiej mieć wszystkie drobiazgi dobrze uporządkowane w zasięgu ręki. I nigdy nie lekceważyć siły takiej wody jak Dunajec.


3. Odcinek 3-kilometrowy poniżej zapory w Czchowie

dunajec2.jpg (13407 Byte)A teraz zróbmy małą podróż kilkadziesiąt kilometrów od Czorsztyna w dół rzeki, aż za zaporę w Czchowie. Poniżej korony tej zapory, na odcinku około trzech kilometrów, aż do promu w Dróżkowie, wolno łowić na przynęty zwierzęce. Na zdjęciu obok pierwsze 400 metrów tego bardzo rybnego odcinka. Zaparkowanie samochodu jest możliwe za małą opłatą nawet nad samą wodą. Z dużej skarpy schodzimy nad wodę, na małej półce można swobodnie rozłożyć stanowisko. Już około 6-7 metrów od brzegu znajduje się początek koryta, 1,4-1,8 m głębokości, i nie ma potrzeby łowienia dalej. Przy niskich i średnich stanach prąd wody nadaje się na spławik 2-5 gram, w zależności od upodobań. Odważę się na stwierdzenie, że to raczej przyjazna woda z małą ilością zaczepów i stosunkowo łatwą rybą. Płocie, leszcze, krąpie, jelce, czasami kleń i karp. Sandacz zdarza się tu czasami na białego robaka. Na brzanę i świnkę trzeba podjechać jeden kilometr w dół rzeki. Zanęta nie musi być tutaj specjalnie dociążona, wystarczy garść żwirku lub po prostu trochę tłustej ziemi z pobliskiego kretowiska. Kilka kul na początek, najlepiej z garścią białych robaków lub drobnych płatków owsianych. Donęcać należy tutaj często lecz bardzo małymi porcjami, najlepiej co drugie przepuszczenie (tak, tak, tutaj trzeba się nieźle napracować!). Na tym krótkim odcinku rozgrywane są czasami zawody wędkarskie i dlatego, jeśli już muszę tam być w sobotę lub niedzielę, trzymam kciuki i pukam w niemalowane, czasami pomaga, naprawdę.

Następne dwa kilometry Dunajca, aż do promu łączącego Czchów i Dróżków, to znowu szybkie bystrzyny i głębokie płanie. Od promu w dół rzeki wolno łowić wyłącznie na przynęty roślinne. Niedaleko promu, jakiś kilometr w dół rzeki, przy prawym brzegu, znajduje się bardzo głęboki (4 m) dołek. Dojechać tam łatwo, trzeba przeprawić się promem na drugą stronę Dunajca i pojechać w lewo. Rzeka podchodzi bardzo blisko zabudowań, droga natomiast wspina się na mały pagórek. Na szczycie tego pagórka, po lewej stronie, jest trochę miejsce na jedno lub dwa auta. Należy teraz wrócić się 30 m i zejść po stromej zakrzaczonej skarpie. To miejsce nadaje się do wędkowania wyłącznie przy niskim stanie wody. Z powodu silnego przewężenia   prąd wody jest spory. Jesienią padła tu już niejedna duża brzana. Latem natomiast znacznie lepsze jest miejsce poniżej tego dołka, na wypłyceniu, jeszcze powyżej bystrzyny. Do tego trzeba jednak raczej krótkiego kija i woderów.


4. Odcinek pod mostem w Wojniczu

To miejsce dla "wygodnych". Można tutaj zjechać autem nad samą wodę. Niestety wygodę trzebadunajec1.jpg (17356 Byte) przypłacić nieciekawym widokiem filarów mostowych i hałasem przejeżdżających pojazdów. Pod samym mostem woda wypłukała niezły dołek długości kilku metrów, głębokości 2,5-3 m. Dla wprawnych w szybkiej i ciężkiej przepływance jest to jednak miejsce wyjątkowo ciekawe. Drobnej ryby tu praktycznie prawie nigdy nie ma. Faktem jest jednak, że czasami trzeba 2-3 godziny pomachać długim kijem, zanim uderzy pierwsza ryba. Za to właśnie tutaj można zapiąć brzanę swojego życia. Zanęcanie tutaj jest trudne, przede wszystkim nie należy w tym dołku przesadzać z ilością kul, ryba ma tutaj swoje naturalne schronienie i zwykle przebywa tutaj tak czy owak. Dalej, parę metrów w dół rzeki, z pierwszej główki, można na stosunkowo płytkiej płani "pobawić" się z jelcami i uklejami. Czasami wchodzi tam świnka.


No i jak podoba się Dunajec?

 

 

 

 

spowrotem do naszej strony glównej (K.A. Rysch)ptransp.gif (43 Byte)spowrotem do wedkarstwaptransp.gif (43 Byte)poczta do nas